Bezglutenowe Katowice

Ostatnio coraz częściej bywam w Katowicach. Z tego powodu zaczęłam się interesować miejscami, gdzie można zjeść bezpieczenie bez glutenu. Okazało, że w programie Menu bez glutenu są jedynie dwie miejscówki w Katowicach. Obie przetestowałam i dziś podzielę się z Wami moją, całkowicie subiektywną opinią na ich temat.

Restauracja Wielopole 3

Kolejne miejsce na restauracyjnej mapie Krakowa, które chciałabym Wam serdecznie polecić. Wielopole 3 w Krakowie. Tym bardziej, że jest to restauracja mająca certyfikat Menu bez glutenu, czyli jest bezpieczna dla celiaków. 

Sorrir- bezglutenowa kawiarnia we Wrocławiu

Wybierałam się do tej kawiarni od dawna. Na szczęście podczas ostatniej mojej wizyty we Wrocławiu mieszkałam tuż obok, więc nie było innej możliwości. Musiałam wpaść na kawę i ciasto. Tak mi się spodobało,  że nie poprzestalam na jednej wizycie ;). Szczerze polecam Sorrir, jak dla mnie najlepsza kawiarnia dla celiaków we Wrocławiu.

Hala Targowa (Uni Targ)

Chciałam się dziś podzielić z Wami kolejnym miejscem, gdzie uwielbiam robić zakupy. Tym razem pragnę Wam zarekomendować jeden z najlepszych targów w Krakowie, a mianowicie Halę Targową.

Legal Cakes

Pamiętam jak dziś jak pierwszy raz zostałam wyciągnięta do Legal Cakes, jeszcze w Warszawie. Po raz pierwszy od czasu, gdy dowiedziałam się o celiakii jadłam na mieście. I nawet mogłam podjadać z talerzy moich towarzyszy… to uczucie chyba tylko inny celiak rozumie.

Stary Kleparz

Z wszystkich placów targowych w Krakowie najbardziej polecam Stary Kleparz znajdujący się w Centrum Miasta pomiędzy ulicami Basztową, Długą, Filipa i Placem Matejki. Mieszkałam tuż obok przez trzy lata i przyzwyczaiłam się do tego miejsca oraz dobrze przetestowałam jakość sprzedawanych tam produktów. Teraz pomimo, że się przeprowadziłam i tak z przyjemnością jeżdżę na Kleparz po zakupy.

Catering dietetyczny

Jak wiecie mam celiakię, co oznacza, że wszystkie posiłki przygotowuję sama, gdyż nawet małe zanieczyszczenie jedzenia glutenem mi szkodzi. Dlatego też nie zdarza mi się jadać „na mieście”, nie jadam u znajomych (chyba że u tych, którzy też mają bezglutenową kuchnię), wszędzie chodzę z własnym jedzeniem, nawet na święta jeżdżę z pojemnikami… Nie do pomyślenia…