Mam wrażenie, że ostatnio morsowanie oraz chodzenie boso po śniegu przeżywa swój renesans. Owszem dla wielu osób może być to dobry sposób hartowania, podniesienia odporności, wzmocnienia zdrowia. Jednak czy morsowanie jest dla wszystkich? Czy oprócz oficjalnych przeciwwskazań istnieją jakieś dodatkowe? Dziś parę słów na ten temat z mojego aktualnego punku widzenia wspartego tradycyjną medycynę chińską.

Kiedyś podczas zajęć, bodajże z fizykoterapii zadałam prowadzącej pytanie, jak to jest z tym leczeniem ciepłem i zimnem. Skoro wskazania i przeciwwskazania są bardzo podobne, to skąd wiedzieć, w którym przypadku lepiej zadziała zabieg ciepłem, a w którym zimnem. Otrzymałam wspaniałą odpowiedź, która wówczas absolutnie nie zaspokoiła mojej ciekawości i miałam wrażenie, że jest wymijająca. Dopiero teraz dostrzegam o co tak naprawdę chodzi. Jak brzmiała odpowiedź? „Nie da się żadnymi badaniami potwierdzić, który zabieg danej osobie bardziej pomoże. Najlepiej zapytać się, jak dana osoba reaguje na zimno i czy z chęcią weszłaby do kriokomory. Jeśli na samą myśl o zimnie się wzdrygnie to znaczy, że absolutnie u tej osoby nie stosujemy krioterapii i raczej zalecamy ciepło.” Niby zbyt proste i oczywiste, prawda?

 

Przyznam również, że na początku nauki medycyny chińskiej byłam chyba największym niedowiarkiem i najbardziej buntującą się osobą wobec tego co słyszy. Gdy słyszałam, że jeśli komuś „zawieje” kark, to można to wyleczyć akupunkturą i wcale nie trzeba wizyt u fizjoterapeuty, że ból kręgosłupa lędźwiowego może być z wniknięcia zimna, bądź wiatru lub nadmiarowego gorąca i można to wyleczyć za pomocą ziół, to się we mnie wszystko burzyło i gotowało. Z jednej strony myślenie „po chińsku” było dla mnie niesamowicie logiczne i naturalne. Z drugiej strony nie mogłam do siebie dopuścić myśli, że przyczyną  wielu poważnych schorzeń może być bajkowo opisane wniknięcie wiatru, zimna, czy wilgoci. Naprawdę byłam osobą, która mocno się buntowała i zadawała mnóstwo pytać o to, jak to w ogóle możliwe i że to jest bez sensu. Zaczęłam jednak bacznie obserwować siebie i ludzi wokół. Okazało się, że rzeczywiście to czego nas uczą ma sens. Może nie jest poparte badaniami naukowymi, ale zgadza się z obserwacją żywych organizmów.

Dlaczego to piszę? Bo jestem świadoma, że możesz poczuć się tak samo po przeczytaniu tego wpisu. Jednak mam nadzieję, że przynajmniej część z czytających jest otwarta na trochę inny sposób myślenia i rozumowania o naszym ciele i otaczającym go świecie. Choć w sumie tak naprawdę wcale nie jest to tak bardzo inny sposób. Czy słyszałeś w dzieciństwie, zapewne od babci te słowa:

 

„Nie siedź na zimnym, bo dostaniesz wilka”

„Nie choć na boso po kafelkach, bo dostaniesz zapalenia pęcherza” lub „bo będziesz później sikać”

„Zakryj nerki, bo będziesz miała przez to problemy”

 

Na pewno te zdania lub przynajmniej któreś z nich, jest Wam znane. Chciałabym dziś napisać o tym, że jest to prawda i należy szanować babcię za taką wiedzę i mądre rady.

Oficjalne przeciwwskazania do morsowania to przede wszystkim problemy  układem krążenia i  z tym dziś nie zamierzam polemizować. Myślę, że każdy z nas się z tym zgadza. Dziś weźmiemy na tapetę inne aspekty. Postaram się to przetłumaczyć jakoś z chińskiego na nasze :).

Jednym z patogennych czynników zewnętrznych mogących oddziaływać na nasz organizm jest zimno. Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, że od przemarznięcia może pojawić się choroba. Tak naprawdę to, czy pod wpływem zewnętrznego zimna powstanie choroba czy nie, zależy zarówno od odporności naszego organizmu, jak i od siły czynnika patogennego. Jeśli mamy kiepską odporność, to niewielkie zimno może wywołać chorobę. U osób z mocną odpornością, nawet duże mrozy i mocne przemarznięcie, nie zdoła złamać ich ochrony. Widać to m.in. po różnym sposobie ubierania się poszczególnych osób. Ilości warstw, które na siebie nakładają przy niższych temperaturach. Każdy inaczej odczuwa zimno. Jednak zapewne zgodzicie się ze mną, że większość osób najchętniej zabezpiecza dolną część  ciała przed zimnem, tak jak przed wiatrem zabezpieczamy okolice szyi i karku. Prędzej wyjdziemy bez rękawiczek niż bez butów. Od razu zaznaczam, że marznące dłonie to inna bajka, jeszcze do tego dojdziemy ;).

 

W medycynie chińskiej dolną częścią ciała oraz obszarem lędźwi zarządzają Nerki. Ich funkcje różnią się nieco od zachodniego podejścia do tego organu. Owszem zawiadują również gospodarką wodną w organizmie, ale wg TMC mają także m.in. związek z gospodarką hormonalną, z płodnością. Tutaj znajduje się tzw. ogień Ming Men, który uważany jest za czynnik odpowiedzialny za ogrzewanie ciała, jego termoregulację oraz pobudzanie wszystkich procesów w organizmie. Nerki otwierają się na uszy. Oznacza to, że często objawy związane z uszami pokazują, że przyczyna tkwi w nerkach, np. szumy w uszach. Nerki również manifestują się we włosach. Mają wpływ na owłosienie głowy.

W TMC każdy organ ma swój kanał- meridian, na którym m.in. są zlokalizowane punkty, które są używane do akupunktury czy akupresury. Poprzez te kanały mamy dostęp do przyporządkowanych im narządów. I właśnie przez te kanały mogą również wniknąć czynniki zewnętrzne.Meridian nerek jako jedyny, rozpoczyna się na części podeszwowej stopy.

Chodząc boso po śniegu, zimno, a mówiąc dokładniej zimna wilgoć, ma bezpośredni dostęp do kanału Nerek. Jeśli akurat są one osłabione lub w jakimś niedoborze zewnętrzne czynniki mają większą łatwość do wniknięcia. Kiedy szczególnie jesteśmy na to narażeni? Przede wszystkim powinny uważać kobiety w trakcie menstruacji i tuż po niej. To szczególny okres w życiu kobiety, kiedy powinna zadbać o siebie i swoje zdrowie, gdyż jest bardziej narażona na atak zewnętrznych czynników patogennych. Szczególnie zimna i wilgoci. Tak więc chodzenie na boso po śniegu, czy kąpiel dolnej części ciała w trakcie menstruacji nie jest najlepszym pomysłem. Owszem możesz nie odczuć problemów od razu. Mogą wyjść one z czasem w postaci np. bólów stawów dolnej części ciała, które będą reagować bardziej na zimno lub wilgoć lub problemami z cyklem czy z samą menstruacją i jej bolesnością lub nawet z płodnością.

Z kąpielami w zimnej wodzie powinny uważać również wszystkie osoby mające problemy z Nerkami. Nie tylko w zachodnim podejściu, ale przede wszystkim we wschodnim. Z moich obserwacji wynika, że zdecydowana większość osób cierpiących na niedoczynność tarczycy ma osłabione Nerki. Ma problemy również z tzw. ogniem Ming Men, a tym samym z ogrzaniem ciała, z termoregulacją. W takim przypadku dodatkowe osłabienie Nerek poprzez morsowanie może pogorszyć stan zdrowia takiej osoby.

 

Jak poznać, że Nerki mamy osłabione? Oto główne objawy, jednak pamiętaj, że potrzeba współwystępowania kilku z nich. Najlepiej udać się do terapeuty medycyny chińskiej celem diagnozy:

  • niechęć i obawa do zimna
  • słabość i bolesność lędźwi i/lub kolan
  • zimne kończyny
  • słabość dolnych kończyn
  • ogólne zmęczenie organizmu
  • blada twarz
  • wypadanie włosów
  • nietrzymanie moczu
  • częstomocz
  • zawroty głowy
  • pogorszenie słuchu
  • szum w uszach
  • obniżone libido
  • obrzęki nóg
  • niebieskawe sińce pod oczami
  • niedoczynność tarczycy
  • problemy z płodnością
  • wydłużony cykl menstruacyjny
  • skłonność do depresji
  • stłumiona ekspresja emocji i przeżyć

 

Jeśli rozpoznałeś wśród tych objawów swoje, to raczej zalecałabym nie próbowanie morsowania, czy chodzenia boso po śniegu, bo mogą jeszcze te objawy nasilić.

Na koniec wrócę jeszcze do zimnych dłoni. Chciałam zaznaczyć, że czym innym jest uogólnione poczucie wychłodzenia ciała, awersja do zimna, niemożność ogrzania się, wieczne marznięcie, a czym innym zimne dłonie. W pierwszym przypadku problem zazwyczaj leży w Nerkach (pamiętaj, że jeśli piszę nazwę organu z dużej litery, to chodzi mi o wschodni aspekt). Natomiast jeśli ogólnie jest Ci w miarę ciepło, to znaczy nie marzniesz częściej niż inni i raczej ubierasz się w taką samą ilość warstw, jak otaczający Cię ludzie, ale masz zimne dłonie. I owszem, możesz mieć lekką awersję do zimna. Jednak na skutek wysiłku fizycznego dłonie się rozgrzewają. To jest to objaw zastoju.  W takim przypadku przyczyna leży gdzie indziej i morsowanie może być pomocne w pokonaniu zastoju.

 Podsumowując, jeśli jesteś zdrową osobą, Twoja termoregulacja działa prawidłowo, nie masz awersji do zimna i innych objawów osłabionych Nerek i nie jesteś w trakcie okresu, to jeśli masz ochotę, to spróbuj morsowania i zobacz jak się z tym czujesz, jak na ciebie działa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz